Solidaruchom to się pozwala nazbyt wiele!

Wystarczy obejrzeć Ziemię Obiecaną, aby zobaczyć, jak dawniej robolom marzyła się podwyżka o parę kopiejek, a dziś solidaruchom mało wszystkich sobót wolnych, mało urlopów 28 dni, macierzyńskich, ubezpieczeń emerytalnych, tylko jeszcze te zapite ryje drą. Sto parę lat wystarczyło i proletariat już zupełnie się rozzuchwalił w swych bezczelnych żądaniach! Bo za na za dużo tłuszczy pozwolono, zamiast trzymać za twarz! Tej swołoczy to trza zrobić tutaj powtórkę z Wybrzeża roku’70, aby wybiła sobie z głowy lewackie prawa do protestu. Chiny ciągle rosną w siłę, bo tam stawia się na przemysł, nie na jakieś lewackie prawa człowieka, wolne świątki i związki zawodowe. Tam każdy przejaw niesubordynacji spotyka się z sieknięciem bata i policyjnej pały. A w Polsce? A w Polsce zachciało się państwo opiekuńcze urządzać, burdel skandynawski krótko mówiąc. Nasuchało się pospólstwo bajeczek o powszechnym dobrobycie w jakiejś Norwegii i zamierzają tutaj robić to samo – podatki 60% i powszechne rozdawnictwo. A lać to tatałajstwo batem w plery, aby sobie ze łbów wybiło mrzonki o jakiejś Polsce Solidarnej na skandynawską modłę! Czytaj dalej ...

Read more

Re: A to dobre

Ostatnio opowiadał mi jeden z moich klientów, ktory od 20 lat prowadzi niewielką własną firmę, że jego sąsiad w przypływie dobrego humoru spowodowanego wypiciem kilku drinków, pochwalił się, że jest już na emeryturze, a ma dopiero 44 lata, a wysokośc tej emerytury to 15 tys. zł. miesięcznie, gdyz był on jakims znaczącym prokuratorem . I tak to gość, ktory przepracował raptem wszystkiego maksymalnie 20 lat, będzie przez 28 lat /średnio – do 72 roku życia/ otrzymywał sowita emeryturę i my wszyscy zapłacimy na tego nieroba ponad 4 mln. zł., a ów przesiębiorca /obecnie 52 lata/ będzie musiał pracować do 67 roku życia, czyli w jego przypadku będzie miał przepracowanych 46 lat i za 5 lat. ktore mu zostana do 72 roku życia /tyle średnio żyja mężczyźni w Polsce/ dostanie około 60 tys. zł. /ZUS wyliczył mu emeryturę na ok. 1 tys. zł miesięcznie/. Czyli prokurator dostanie prawie 70 razy tyle kasy niz gość, ktory fizycznie płaci każdego miesiąca ok. 1 tys. zł na ZUS, a prokurator nie płacił. Czy to jest normalne? Jak można coś takiego tolerować? Taką właśnie zrobiono reformę to jak przeciw niej nie protestować? Czytaj dalej ...

Read more

Spółki Grupy PKP przestaną płacić za zniżki dla…

Decyzję odwłóczyli z roku na rok i naprawdę nie wiadomo czy podjęli. Dla emerytów jest tak naprawdę ulga 99% i ta jest fundowana przez dawnego pracodawcę o ile jest jeszcze w grupie PKP. Firmy, które odeszły z grupy PKP, odeszły bez emerytów, porzuceni emeryci obsługiwani są przez PKP Nieruchomości o ile się tam zarejestrowali. Ta ulga 99% naprawdę kosztuje około 30 złotych czyli koszty obsługi ulgi (legitymacja itp). Dla współmałżonków ulga 80% ale refundowana tylko chyba w połowie. Resztę plus koszty obsługi ulgi trzeba dopłacić i to sporo. Nie wszyscy emeryci mają prawo do ulgi i nie wszyscy uprawnieni prawa do ulgi wykupują. Dotyczy to szczególnie współmałżonków, którzy mało lub wcale koleją podróżują. Na jedną daleką podróż w roku wystarczy ogólnodostępna ulga 37% na dwa przejazdy w roku przysługująca wszystkim emerytom i rencistom z ustawy. Ulg dla byłych kolejarzy nie respektuje ARRIVA a być może i inni nowi przewożnicy. Tak więc legendarne ulgi dla emerytów PKP to już prawie historia. Oczywiście ulgi te wcale nie pochodzą z PRL lecz jeszcze z kolei państw zaborczych. Emeryci „podróżnicy” mogą skorzystać z legitymacji seniora sprzedawanej przez przewożników kolejowych jako tzw ulga handlowa i chyba nawet wzajemnie przez przewożników honorowana. Czytaj dalej ...

Read more

Nikt tak cie nie okradnei jak III RP! NIKT!

Czy naczelny złodziej Donald Tusk potrafi mi wytłumaczyć, dlaczego ja i kilka milionów takich samych jak ja, płacimy składkę zdrowotną na ZUS, mimo, że co miesiąc jako emeryci opłacamy składkę zdrowotną. O co chodzi złodzieju Donaldzie Tusk!? Otóż kilka milionów emerytów prowadzi działalność gospodarczą, płacą wszystkie należne podatki do US i ja to rozumiem. Ale nie rozumiem, jakim prawem wymuszacie rządowi kryminaliści od prowadzących działalność gospodarczą emerytów, opłaty składki zdrowotnej na ZUS? Co miesiąc mamy potrąconą składkę zdrowotna na ZUS z naszych emerytur. Prowadząc działalność gospodarczą płacimy jeszcze raz składkę zdrowotną, nie mamy lepszego dostępu do lekarza, nie czekamy krócej na przyjęcie do specjalisty, nie mamy prawa do chorobowego z racji prowadzonej działalności, tak jak inni prowadzący taką działalność, bo jesteśmy emerytami! Nie mamy doliczanych lat pracy z racji prowadzonej działalności gospodarczej, ich doliczenie podniosłoby chociaż o jeden procent wysokość naszych wcześniej naliczonych emerytur. Opłacanie składki zdrowotnej nie zwiększa nam emerytury nawet o jeden promil! Brak zysku zwalnia nas od płacenia podatku do US, ale brak zysku nie zwalnia nas od opłaty za składkę zdrowotną! Uważam obowiązek opłaty składki zdrowotnej za bandycki dyktat rządowych złodziejów! Nie mamy absolutnie żadnych profitów z płacenia dodatkowej składki! Za co i dlaczego płacimy raz jeszcze składkę zdrowotną? Emeryt, który nie prowadzi działalności gospodarczej, korzysta z usług służb zdrowia tak samo i w takim samym zakresie jak my! Zawraca się do premiera złodziejskiego rządu, złodzieju Donaldzie Tusk, kto odpowiada za to bandyckie prawo? Płacimy 256 złotych miesięcznie, co daje rocznie kwotę 307 Czytaj dalej ...

Read more

Re: gdzie logika????

jj_k napisał(a): > Nie, mam na myśli osoby potrafiące rozwinąć (uczciwie!) działalność gosp. akurat te osoby nie płacą dużych podatków i nie będą płacili bo przychody inwestują w firmy a w tej chwili najbardziej obciążona podatkami jest ta grupa która dopiero zaczyna rozwijać swój interes często do niego dopłacając…. muszą płacić różnego rodzaju obciążenia mimo, że często przychód na poziomie zero. Tak więc jakoś mi nie żal tych prezesów, którzy pojadą na Seszele nie co roku tylko co dwa lata. Czytaj dalej ...

Read more

Re: He he he

Artykuł w popularnej gazecie/portalu jest siłą rzeczy skrótowy. Posługuje się hasłami, a czytelnik wyrabia sobie fałszywy obraz. Podawanie prostego zestawienia zarobków i granic ubóstwa w wartości nominalnej, po oficjalnych kursach wymiany, w USA i w Polsce wprowadza w błąd, bo to jest, jak mówią Amerykanie, porównywanie jabłek do pomarańcz. Po pierwsze, inne są systemy podatkowe, i inne stosunki zarobków brutto i netto. Polak od zarobków zapłaci PIT, Amerykanin podatki federalne, stanowe/lokalne, do tego, jeśli cokolwiek posiada, dojdzie znaczący podatek od nieruchomości płacony co roku. Z drugiej strony Polak zapłaci przy zakupach VAT, Amerykanin znacząco niższy „sales tax”, inny w każdym stanie. Po drugie, koszty są różne. Polak w zasadzie nie zawraca sobie głowy ubezpieczeniem medycznym czy kosztami kształcenia dzieci, w USA to znaczące pozycje budżetu domowego rodziny. Koszty dojazdów do pracy są zupełnie różne, bo w wielu miejscach jedynym wyjściem jest samochód. Tak można ciągnąć. Co do stopy bezrobocia i inflacji, w USA od mniej więcej 1980 roku na dużą skalę kreatywnie się poprawia statystyki. Przy statystyce bezrobocia na dużą skalę manipuluje się zwłaszcza tzw. „birth/death ratio” i kategorią „discouraged workers”. W konsekwencji od lat systematycznie statystycznie spada liczba osób potencjalnie „aktywnych zawodowo” i „aktywnie szukających pracy”, co zmniejsza statystyczną liczbę bezrobotnych. Bez wdawania się w szczegóły, BLS (Bureau of Labor Statistics) podaje liczbę bezrobotnych wedle najwęższej kategorii U3 jako podstawową, i wychodzi około 9%. Wedle tego samego BLS bezrobocie szerzej liczone, U6, wynosi około 15%, a gdyby je liczyć metodami amerykańskimi sprzed 1980 roku Czytaj dalej ...

Read more