Solidaruchom to się pozwala nazbyt wiele!

Wystarczy obejrzeć Ziemię Obiecaną, aby zobaczyć, jak dawniej robolom marzyła się podwyżka o parę kopiejek, a dziś solidaruchom mało wszystkich sobót wolnych, mało urlopów 28 dni, macierzyńskich, ubezpieczeń emerytalnych, tylko jeszcze te zapite ryje drą. Sto parę lat wystarczyło i proletariat już zupełnie się rozzuchwalił w swych bezczelnych żądaniach! Bo za na za dużo tłuszczy pozwolono, zamiast trzymać za twarz!

Tej swołoczy to trza zrobić tutaj powtórkę z Wybrzeża roku’70, aby wybiła sobie z głowy lewackie prawa do protestu.

Chiny ciągle rosną w siłę, bo tam stawia się na przemysł, nie na jakieś lewackie prawa człowieka, wolne świątki i związki zawodowe. Tam każdy przejaw niesubordynacji spotyka się z sieknięciem bata i policyjnej pały.

A w Polsce? A w Polsce zachciało się państwo opiekuńcze urządzać, burdel skandynawski krótko mówiąc. Nasuchało się pospólstwo bajeczek o powszechnym dobrobycie w jakiejś Norwegii i zamierzają tutaj robić to samo – podatki 60% i powszechne rozdawnictwo.

A lać to tatałajstwo batem w plery, aby sobie ze łbów wybiło mrzonki o jakiejś Polsce Solidarnej na skandynawską modłę!